rpg fantasyrpg fantasyrpg fantasy
rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Wstęp

rpg fantasy Strona główna
rpg fantasy Mapa serwisu
rpg fantasy O autorach
rpg fantasy Info
rpg fantasy Kącik Mistrza Gry
rpg fantasy Linki
rpg fantasy Kontakt

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Postacie

rpg fantasy Życiorysy
rpg fantasy Opisy
rpg fantasy Umiejętności

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Ekwipunek

rpg fantasy Przedmioty
rpg fantasy Magiczne artefakty

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Na szlaku

rpg fantasy Opis świata
rpg fantasy Opisy przygód
rpg fantasy Aktualne zadania
rpg fantasy Mapy miast
rpg fantasy Mapy obiektów
rpg fantasy Mapy terenów

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Potwory

rpg fantasy Humanoidy
rpg fantasy Zwierzęta
rpg fantasy Demony
rpg fantasy Nieumarli
rpg fantasy Pozostałe

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Przeciwnicy

rpg fantasy Żywi do zabicia
rpg fantasy Żywi - brak kontaktu
rpg fantasy Pokonani

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Poplecznicy

rpg fantasy Sprzymierzeńcy
rpg fantasy Kontakty
rpg fantasy Neutralni
rpg fantasy R I P

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Valid HTML 4.01!

rpg fantasy

rpg fantasy

Strona główna -> Kącik Mistrza Gry -> Duma

Ty kurduplu jeden - wrzeszczał Sven - niech ja Cię tylko dorwę
Kal wyskoczył z gospody jak kamień z procy. Elf złapał wojownika za ramię
- Spokojnie, piwo rozlewasz. Co Ci znowu zrobił?
- Ten mały pokurcz twierdzi, że jest lepszy ode mnie ! - Svenowi mało żyły z wściekłości na szyi nie popękały. - Niech ja no go tylko dorwę to zobaczy co to znaczy prawdziwa walka !
- Siadaj - zarządziła Amber - siadaj i mów o co poszło
- Kurdupel twierdzi, że w walce większe znaczenie ma spryt niż siła - wysapał wściekle Sven. Złapał za kufel i wypił do połowy.
- Jakby nie patrzeć coś w tym jest - zadumał się Martin
- A w mordę chcesz?!? - Sven w dalszym ciągu wściekle łypał okiem. Widać dawno nikomu nie przylał a niziołek bardzo taktownie oddalił się z miejsca zwady.
- Dobra, dobra - rzekł pojednawczo Martin podsuwając Svenowi kolejny kufel piwa - a niby kiedy to Kal wykazał się takim sprytem ?
- Jak to kiedy - niepewnie zawołał Kal bezpiecznie schowany za drzwiami frontowymi - no wtedy kiedy sam powaliłem tego wielkiego ogra kiedy Sven nie mógł poradzić sobie z drabiną
Sven znowu próbował poderwać się ale tym razem osadziły go na miejscu silne ręce elfa i czarodzieja
- Jakiego ogra? Kiedy? - dopytywał się Martin
- A pamiętacie - rzekła Kal ostrożnie wysuwając się zza drzwi (dobrze, że o tej porze gospoda była prawie pusta i nikogo nie interesowały głośne rozmowy przy stole kompani) - jak szliśmy szukać potwora, który potem okazał się wilkołakiem?
- No niby pamiętamy - Goryl'drin spojrzał niespokojnie na Svena
- No to właśnie wtedy - Kal jak to miał w zwyczaju szybko zapominał o "niebezpieczeństwie". Zasiadł za stołem i zaczął wyżerać kaszę z misy
- To bfło ftyedy chd ..
- przełknij - elf klepnął delikatnie niziołka w plecy, który mało nie zarył twarzą w misę - przełknij i gadaj
- no przecież mówię. To było wtedy, kiedy szliśmy na Satyra. Znaleźliśmy w jaskini na dole rannego żołnierza. Amber zeszła aby zobaczyć co z nim chociaż Ty - wskazał głową na elfa - chciałeś go zostawić.
- Coś pamiętam. Pamiętam też, że miałem zamiar go ukatrupić przy każdej okazji ale nasza piękna druidka ma jakoś takie miękkie serce - roześmiał się elf
- No właśnie - powiedział Kal przysuwając sobie na nowo misę - właśnie wtedy kiedy zeszliśmy na dół okazało się, że jest to legowisko ogra.
- No i co - rzucił dalej zły Sven - utłukliśmy go
- nie my, nie my tylko ja ! - zawołał Kal czym sprawił ponowne poruszenie Svena - no ja przy małej pomocy Amber - spokojnie usiadł na ławie niziołek
- Ale co to była za akcja - Kal znowu się rozkręcił - najpierw próbowałem go sięgnąć moimi sztyletami w bebechy ale tak machał łapskami, że musiałem cały czas odskakiwać. Udało mi się go kilka razy trafić. Wściekł się nieźle. Gdyby nie moje próby Amber miała by poważne kłopoty
- Masz rację - Amber wytarła usta chusteczką - opatrywałam tego żołnierza
- No właśnie, właśnie - Kal aż podskakiwał na zydlu - Ale rzuciłaś mu oplątanie. Trochę go to spowolniło.
- Ale ja już byłem na dole i gdyby nie to oplątanie to pewnie bym rozniósł w pył tego, tfu jego mać, ogra - Sven oderwał się na chwilę od gapienia się za służącą.
- Ano jasne - Kal błyskawicznie połknął trzy łyżki kaszy - ale trzeba najpierw pomyśleć a nie jak głupi leźć prosto w rzucone przez Amber pnącza
Sven sięgnął przez stół i złapał niziołka za kaftan.
- No co, no co - zaczął się wić Kal - nie mam racji? No nie mam? Przecież wlazłeś prosto w pnącza
Sven puścił niziołka ale nie dlatego, że mu się go żal zrobiło ale akurat obok przechodziła całkiem ponętna kuchareczka Kal otrzepał kubrak
- No to jak Svena pnącza unieruchomiły to w pierwszej chwili nie wiedziałem co zrobić. Ty Goryl'drin dopiero zlazłeś z drabiny. Ale nasz osiłek zwalił się jak długi na ziemię. I to tak szczęśliwie, że zrobiła się przerwa pomiędzy pnaczami.
Kal łyknąl obfity jak na niziołka łyk piwa z kufla Svena, który zajety był urabianiem kuchareczki. I może na szczęście niziołka dobrze bo nie słyszał ostatniej jego wypowiedzi.
- Wziąłem rozpęd i przebiegłem po wierzgającym Svenie. Ogr zamachnął się a ja wtedy na ziemię. Cios ogra trafił Svena w plecy a ja przeleciałem pomiędzy jego nogami i ciąłem w tętnice - Kal zaczął opychać się kaszą
- Praktycznie nie mieliście już nic do roboty. Zanim nasz osiłek wykaraskał się z pnączy już było po ogrze. Nieźle go załatwiłem. To było mistrzostwo. Nie to co topór Svena - Kal zdawał się nie dostrzegać czerwieniejącej twarzy wojownika, który akurat usłyszał ostatnie zdania.
- Ty Goryl'drin też nie musiałeś walić w niego strzałami. Było za późno. Tak moi druhowie - Kal jakby nie zdawał się zauważać "zagrożenia" ponieważ twarz elfa również zaczynała przybierać inny kolor - topór i strzały to nie wszystko. Trzeba jeszcze myśleć, myśleć i mieć spryt a Wy tylko.....
- O żesz Ty.... - Goryl'drin i Sven jednocześnie poderwali się od stołu przewracając ławę na której siedzieli
Ale Kala już przy stole nie było....
- Jakby nie patrzeć - powiedziała spokojnie Amber popijając z kufla piwo - to była popisowa akcja niziołka. Według mnie pięknie załatwił tego ogra
- No - odezwał się Martin - to była jego jedna z lepszych walk
do góry rpg fantasy

rpg fantasy

Strona główna | Mapa serwisu | O autorach | Info | Kącik Mistrza Gry | Życiorysy | Opisy | Umiejętności | Przedmioty | Magiczne artefakty | Opis świata | Opisy przygód | Aktualne zadania | Mapy miast | Mapy obiektów | Mapy terenów | Humanoidy | Zwierzęta | Demony | Nieumarli | Pozostałe | Żywi do zabicia | Żywi - brak kontaktu | Pokonani | Sprzymierzeńcy | Kontakty | Neutralni | R I P

do góry rpg fantasy
Copyright © 2005