rpg fantasyrpg fantasyrpg fantasy
rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Wstęp

rpg fantasy Strona główna
rpg fantasy Mapa serwisu
rpg fantasy O autorach
rpg fantasy Info
rpg fantasy Kącik Mistrza Gry
rpg fantasy Linki
rpg fantasy Kontakt

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Postacie

rpg fantasy Życiorysy
rpg fantasy Opisy
rpg fantasy Umiejętności

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Ekwipunek

rpg fantasy Przedmioty
rpg fantasy Magiczne artefakty

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Na szlaku

rpg fantasy Opis świata
rpg fantasy Opisy przygód
rpg fantasy Aktualne zadania
rpg fantasy Mapy miast
rpg fantasy Mapy obiektów
rpg fantasy Mapy terenów

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Potwory

rpg fantasy Humanoidy
rpg fantasy Zwierzęta
rpg fantasy Demony
rpg fantasy Nieumarli
rpg fantasy Pozostałe

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Przeciwnicy

rpg fantasy Żywi do zabicia
rpg fantasy Żywi - brak kontaktu
rpg fantasy Pokonani

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Poplecznicy

rpg fantasy Sprzymierzeńcy
rpg fantasy Kontakty
rpg fantasy Neutralni
rpg fantasy R I P

rpg fantasy

rpg fantasy rpg fantasy

Valid HTML 4.01!

rpg fantasy

rpg fantasy

Strona główna -> Opisy przygód -> Przygoda 11a

A teraz o tym, co się ze Svenem działo...



      Sven, zwerbowany przez Michela Gibsona (kazał na siebie mówić ,,Miszel'', bo jego matka z Akwitanii pochodziła i na ,,Majkela'' strasznie się obruszał) ruszył z nim do Agartali - miasta nad Morzem błękitnym, w którym cała historia się zaczęła. Michel ścigał pewnego jegomościa, nieznanego z imienia, który bractwu za skórę zalazł. Przewodnik Svena niewiele mówił o szczegółach, nie był bowiem pewien na ile Sven jest wtajemniczony. Na pytania odpowiedział tylko, że to przedstawiciel kultu tajnego, związanego z wyznawcami Nata-Kranty, bogini chaosu, zepsucia i wynaturzeń. Jej symbolem są czaszki zrośnięte potylicami, jak bliźnięta syjamskie, sama zaś bogini przedstawiana jest jako piękność o twarzach z obu stron głowy. Kult ten, zakazany we wszystkich cywilizowanych krajach północy przygotowuje coś naprawdę złego... i okropnego. Sam Michel niezbyt wiele wiedział, albo nie chciał powiedzieć Svenowi.

      Jegomość, którego ścigali został namierzony kilka dni wcześniej w Bouvetcie i Michel ruszył jego tropem. Razem ze Svenem dognali go dopiero w Agartali, po trzech dniach drogi, forsownej jazdy konnej. I namierzyli go w jednej z karczm.

      Wtedy Sven zobaczył tego kultystę po raz pierwszy. I rozpoznał go. Widział go już parę dni wcześniej na zamku de Agostinich, gdy nocą konno przyjechał i prosto do hrabiego de Agostiniego się udał. Blondyn, noszący się na ciemno - granatowy kubrak, czarna, gruba peleryna. Krótkie włosy, mała domieszka elfiej krwi - widoczna tylko w kształcie kości policzkowych i kolorze oczu - lawendowym fiolecie. Spod kubraka zawsze wystawał postawiony na sztorc śnieżnobiały kołnierz. Kultysta zawsze nosił przy sobie broń, zakrzywioną szablę pochodzącą zapewne z dalekiego południa, z rękojeścią zdobioną kamykami szlachetnymi.

      Obserwowali kultystę cały czas. Ten zatrzymał się w jednej z przeciętnych karczm i nie wychodził za dnia. W nocy zaś ruszał w teren, spotykał się z kupcami, rzemieślnikami i wielmożami. Wszystko to było notowane przez Michela i na bieżąco przekazywane rezydentowi Bractwa w Agartali, jubilerowi imieniem Gonzaga.
czytaj dalej... ->


      Wolne chwile (czyli za dnia) Michel i Sven spędzali na odsypianiu nocy i ćwiczeniach - Michel przeszkolił Svena w walce, pokazał parę sztuczek i nawet mimo fakty, że sam nie władał toporem, to jego uwagi mocno się Svenowi przysłużyły.

      Kultysta zabawił w Agartali ponad tydzień. I ruszył na południe, mało używanym traktem w stronę Solymaru, a Michel i Sven wkrótce za nim. Dwa dni drogi na południe skręcili - za wskazaniami miejscowych rybaków - na nikłą dróżkę w las, na wschód.

      Po kolejnym dniu drogi dotarli do małej wioski, której mieszkańcy żyli głównie z bartnictwa, zbieractwa i polowań. Nieopodal wioski znajdował się mały kasztel - w zasadzie tylko jednopiętrowy drewniany pałacyk otoczony ostrokołem. Jak się dowiedzieli jego właścicielem był niezbyt bogaty szlachcic, Leland Burchill.

      Nocą, ukrywając się Michel i Sven usiłowali zakraść się do kasztelu. Zanim jednak zdołali to zrobić, z pałacu wyszła dziwna procesja. Kilkanaście zakapturzonych osób z pochodniami udało się w las, niosąc jakieś skrzyneczki.

      Sven i Michel śledzili ich przez godzinę. Procesja zatrzymała się na polance, wśród stojących w kręgu menhirów. I zaczął się dziwny rytuał. Na początku kultyści zarżnęli starszawego człowieka, zapewne druida opiekującego się tą częścią lasu, a potem (jak stwierdził Michel) zaczęli bezcześcić święte dla druidów miejsce, na koniec przywołując mglistą postać jakiejś poczwarnej istoty. Jeden z kultystów rozmawiał z tą marą, a biła od tego taka zła magia, że Sven o mało w portki nie narobił.

      Rozmowa kultysty z istotą miała się zapewne ku końcowi, gdy istota ta wskazała jedną ze swoich kończyn w stronę zaczajonych w chaszczach na brzegu polanki Svena i Michela.

      No i Ci zaczęli uciekać. Pogoń deptała im po piętach. I dopadli do wioski, by się w niej skryć. Michel włamał się do jakiejś chaty i przeczekać pogoń usiłował, ale na nic to się zdało. Kultyści dopadli ich, i choć Michel dzielnie stawał, padł pod ciosami sztyletów i mieczy. Sven magicznie ogłuszony został przez jednego z kultystów. Tak skutecznie, że inni uznali go za martwego i blondyn kazał go do wychodka wrzucić, po czym spalić całą wioskę.

      Ledwie żywy Sven przeżył do rana, by obudzić się wśród zgliszczy - z dziesięciu chałup nie pozostała w całości ani jedna. Wyciągnęła go para nastolatków, którzy noc spędzili w lesie na słodkich zabawach, i to im życie uratowało.

      Umywszy się w strumieniu, nie znalazłszy po kultystach śladu (kasztel został opuszczony i spalony, również tam trupów było co niemiara) Sven ruszył z powrotem do Agartali.

      Tam skontaktował się z Gonzagą, rezydentem Bractwa, a ten przekazał mu, iż blond włosy kultysta wyruszył w stronę Bouvetty i to nie sam. No i pognał Sven, co koń wyskoczy.

      26-go października około południa Sven był już w mieście. Tam skontaktował się s Simonem, z pozoru rzemieślnikiem rymarskim, a w rzeczywistości rezydentem Bractwa. Ten zasięgnął szybko języka i dowiedział się, że blondyn był faktycznie w mieście i wczoraj widziano go w karczmie ,,Bursztynowy Paw''.

      Simon nie miał do zaoferowania zbyt wielkiej pomocy, bo ludzie Bractwa byli w większości w rozjazdach. Była dostępna jedynie mało doświadczona grupa, zwerbowana jakiś miesiąc temu. Z opisu Sven domyślił się o kogo chodzi. I ruszył w popołudniowym, październikowym słońcu do karczmy ,,Pod czarnym lisem''. Ruszył z zadaniem aby odnaleźć, a jeśli to możliwe złapać lub unieszkodliwić blond włosego kultystę i ujawnić wszystkich jego współpracowników.
do góry rpg fantasy

rpg fantasy

Strona główna | Mapa serwisu | O autorach | Info | Kącik Mistrza Gry | Życiorysy | Opisy | Umiejętności | Przedmioty | Magiczne artefakty | Opis świata | Opisy przygód | Aktualne zadania | Mapy miast | Mapy obiektów | Mapy terenów | Humanoidy | Zwierzęta | Demony | Nieumarli | Pozostałe | Żywi do zabicia | Żywi - brak kontaktu | Pokonani | Sprzymierzeńcy | Kontakty | Neutralni | R I P

do góry rpg fantasy
Copyright © 2005